Tytuł: Midnight Snack
Pairing: Larry
Oryginał: Cookies_dont_dance
Zgoda od autorki: Jest.
Opis: Louis jest głodny i chce, żeby Harry przygotował mu coś w środku nocy, a Harry po prostu chce się poprzytulać
Notka do tłumaczki: Krótki, ale może się spodoba :) Mam zamiar przetłumaczyć drugi, podobnej długości prawdopodobnie dodam jeszcze w tym tygodniu.
~*~
Każdej nocy, Louis i Harry idą spać razem, zawsze przytuleni
do siebie, z ramionami Harry’ego owiniętymi wokół talii Louisa. Dzisiaj
nie było inaczej, dopóki Louis nie zaczął śnić o pizzy i taco i lodach i
czekoladzie i bekonie i żelkach fasolkach, nazywających się Mr Jelly,
które zabrały go na przygodę w cukierkolndii gdzie wszystko jest jadalne
i Louis jadł i jadł, aż pozostał tylko Mr Jelly i Lou zjadł również
jego.
Kiedy Louis obudził się, musiał zamrugać kilka razy, by
uświadomić sobie, że to był tylko sen i że nic nie zjadł. Potem usłyszał
jak jego brzuch krzyczy “Daj mi coś do jedzenia!”. Louis nie wiedział
co robić, nadal był uwięziony w ramionach Harry’ego, który cały czas
spał. Szatyn zerknął na zegarek na stoliku nocnym, była dopiero 2.56 nad
ranem. Louis nie chciał budzić chłopaka, ale był tak głodny, a sam nie
umiał nic ugotować, więc potrzebował teraz Harry’ego.
Po 10
minutach czekania, aż jego brzuch przestanie burczeć, Louis zdecydował
delikatnie obudzić Harry’ego, by ten mógł mu coś przygotować. Mogło się
to wydawać trochę samolubne, ale takie są związki, że czasem trzeba być
samolubnym, ale potem zawsze oddawać, w taki sposób albo inny. Więc
Louis wyszeptał “Harry..” by obudzić śpiącego chłopaka, ale ten nie
odpowiedział, więc szatyn powiedział troszkę głośniej “Harry”. Ale
chłopak tylko wzmocnił swój uścisk, przysuwając Louisa bliżej i
wymamrotał “Lou” przez sen. Louis podziwiał go i pozostał tak przez
moment, chłonąc to, ponieważ nadal nie wierzył jakim jest szczęściarzem
mając Harry’ego. Próbował powiedzieć chłopakowi jak się czuje, ale nie
znał na to odpowiednich słów. Myślał nad nimi przez chwilę.
Został
wyrwany ze swoich rozmyślań przez brzuch, który ponownie domagał się
uwagi. Louis obrócił się w ramionch Harry’ego, by móc widzieć jego
twarz, pełną spokoju i młodą, ale piękną jak zawsze. Louis i Harry nie
umawiali się długo, ale wszyscy wokół nich byli pewni, że przetrwają, w
sekrecie Harry też był tego pewny. Louis żył chwilą i jeśli przytafiłoby
im się to stracić, nie przejąłby się tym, bo jest jak jest, prawda?
Louis musnął powieki Harry’ego, potem jego nos i policzki, tylko lekkie
muśnięcia jak skrzydła motyla i smakujące truskawką. Harry obudził się,
ale udawał, że nadal śpi, ponieważ uwielbiał sposób w jaki usta Louisa
dotykały jego skóry. Ale kiedy Lou musnął jego usta, Harry nie mógł nic
zrobić jak na ślepo znaleźć jego szyję i położyć go a potem pocałować.
Zostali
tak przez parę minut, z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami, tylko
smakując siebie. Po minucie byli zdyszani i oderwali się od siebie, ale
Louis jeszcze ostatni raz polizał wargi Harry’ego, wywołując u niego
uśmiech, zanim otworzył oczy.
- Dlaczego mnie obudziłeś Lou? - Harry zapytał powoli, porannym głębokim głosem.
- Jestem tak bardzo głodny Harry, prosze zrób mi coś? - Louis błagał.
Harry westchnął. - Louis jest późno, idź spać. - głos Harry’ego nie był surowy, ale delikatny i słodki.
- Harry.. - Louis jęknął.
-
Louis po prostu przytul się do mnie i zrobię ci coś rano. - Harry
powiedział, zamykając oczy i przyciągając Louisa bliżej. Szatyn wydął
wargi i skrzyżował ramiona jak sześcioletnie dziecko.
- Nie rób tak. - Harry wymamrotał.
Louis udał głupka. - Jak?
Harry westchnął. - Nie krzyżuj ramion i nie dąsaj się, bo to niesprawiedliwe i w tej chwili nic ci nie zrobię.
Louis
był cicho i czuł się lekko zraniony przez chłód w jego słowach. Myślał,
że chłopak nigdy nie powie czegoś przez co mógłby się tak poczuć, ale
powiedział i boże, Louis był tak głupi myśląc, że Harry zrobi mu coś w
środku nocy. Więc leżał, niezbyt mięknąc pod wpływem dotyku Harry’ego
tak jak zawsze i próbował wrócić do snu. Po minucie jego brzuch znowu
zaczął burczeć i Louis czekał żeby to się skończyło i stwierdził, że zje
więcej na obiad.
Louis stawał się zły, nie na Harry’rgo ale na siebie za burczący brzuch o 3 nad ranem. Harry westchnął i pocałował go w skroń.
- Naprawdę jesteś tak głodny?
- Nie, zapomij o tym. - Louis powiedział uparcie.
- Dalej Lou, wiem że jesteś głodny.
- Nie, nie jestem. Odpuść Harry.
Louis
próbował wyplątać się z uścisku Harry’ego, ale ten tylko przysunął go
bliżej. - Zaraz wracam. - wyszeptał do jego ucha i wyszedł. Założył
swoje dresy i opuścił pokój, wciąż pół śpiąc, ale znał drogę mimo iż
wprowadził się miesiąc temu. Za tydzień minie im pół roku, jak będą
razem i Harry nie może być szczęśliwszy. Louis jest idealny bądąc po
prostu Louisem. Harry zaczął gotować jajka i bekon, ponieważ wiedział
jak bardzo Louis je lubi i do tego oczywiście herbata z dwoma łyżeczkami
cukru.
Po 5 minutach, Louis usiadł prosto i zabrał
prześcieradło, na palcach wychodząc z pokoju prosto do salonu gdzie, jak
zauważył, zostawił swój koc. Harry już narzekał na cały ten bałagan,
który zrobił, ale Louis wiedział że Harry w tajemnicy był bardzo czuły,
mogąc opiekować się chłopakiem i szczerze on też to uwielbiał. Idąc do
kuchni, zobaczył Harry’ego stojącego przy kuchence, tyłem do niego.
-
Harry, co ty robisz? - Louis zapytał ostrożnie, ponieważ jeśli ktoś
jest śpiący i stoi przy kuchence o 3 nad ranem, powinieneś być ostrożny.
- Przyrządzam dla ciebie nocną przekąskę, kochanie. - Louis zawsze
uwielbiał jak Harry nazywał go pieszczotliwie, bo sprawiało to, że czuł
się wyjatkowy.
- Dlaczego? - Louis podszedł do Harry’ego i owinął
wokół niego swoje ramiona. Uwielbia to, że Harry jest od niego wyższy,
sprawiając że czuje się bezpieczny.
- Ponieważ jesteś głodny, a ja
jestem najlepszym chłopakiem na świecie. - Harry odpowiedział,
odwracając się w jego ramionach. Podniósł go i jednym zwinnym ruchem
posadził na szafce. Louis był przyzwyczajony do podnoszenia i kochał
każdy raz, kiedy Harry tak robił.
- Dlatego jesteś Panem Stylesem,
właśnie dlatego. - Louis wyszeptał, zamykając przestrzeń pomiędzy nim i
Harrym pocałunkiem, bez języka tylko usta. Louis uwielbiał kiedy
całowali się w ten sposób. Harry w końcu odsunął się, by sprawdzić
jedzenie. Lou tylko patrzył jak chłopak przygotowuje jego posiłek
skoncentrowany. Louis kochał jego skoncentrowaną twarz z wysunietym
językiem i szeroko otwartymi oczami i lekko zmarszczonym nosem. Kiedy
jedzenie było gotowe, Harry podał je Louisowi oraz jego herbatę,
jednoczesnie pijąc swoją.
Louis kochał to jak dobrze Harry go
znał, wiedział by nie solić jejgo jajek, czy smażyć bekon zbyt mocno, bo
Louis wolał gdy był chrupiący. Harry obserwował jak szatyn je, myśląc o
przyszłości, mając nadzieję, że z chłopakiem siedzącym przed nim. Harry
czuł się gotowy by powiedzieć Louisowi ‘kocham cię’ już gdy byli razem 3
miesiące. Uderzyło to w niego, kiedy tańczyli do ulubionej piosenki
Harry’ego i Louis wyglądał tak pięknie. Oczywiście nie powiedział tego,
bo kto mówi kocham cię po 3 miesiącach związku? Harry nie chciał
przestraszyć Louisa, więc siedział teraz na stołku w kuchni o 3 nad
ranem, patrząc jak miłość jego życia je. Ten moment wydawał się
odpowiedni, więc Harry otworzył usta by to powiedzieć, ale Louis go
wyprzedził - Boże, kocham cię Harry.
Dla Harry’ego Louis bardziej to wymamrotał niż powiedział.
Louis
przerwał jedzenie i patrzył na Harry’ego zszokowany. Czekał aż chłopak
coś powie, ale kiedy nic nie nadeszło, odezwał się. - To z-znaczy..uhh..
- przez sekundę Louis chciał to cofnąć i obrócić w żart, ale nagle
nabył śmiałości i usiadł prosto. - Tak, kocham cię i wiem, że to może za
wcześnie i nie musisz czuć tego samego, ale chcę żebyś wiedział, że
jestem w tobie zakochany Harry Edwardzie Styles. - Louis skończył, Harry
stał tam, niezdolny by się ruszyć z myślami szybko przebiegającymi jego
głowę.
LOUISMNIEKOCHALOUISMNIEKOCHALOUISMNIEKOCHA było jedyną
myślą krążącą w głowie Harry’ego. Otrząsnął się dopiero wtedy, gdy Louis
wstał i ominął go, by włożyć naczynia do zlewu, ale zanim wyszedł Harry
przycisnął go do szafki. Louis wydał z siebie zaskoczony dźwięk i Harry
szybko przycisnął swoją klatkę piersiową do tej Louisa. Położył palec
pod jego brodą i uniósł jego głowę tak, by na niego spojrzał. Harry
pochylił się i Louis pomyślał, że ma zamiar go pocałować, ale Harry
zatrzymał się tuż nad jego ustami. - Ja też cię kocham, Louisie
Williamie Tomlinson. - powiedział, zanim pocałował go z pasją. Louis
położył dłonie na szyi Harry’ego i przeniósł je wyżej do jego włosów,
ciągnąc za nie delikatnie, podczas gdy Harry umieścił swoje dłonie na
talii Louisa i polizał jego usta, a potem odsunął się, sprawiając, ze
Louis podążył za jego wargami.
- Kochanie, jest prawie 4 nad
ranem, potrzebujemy trochę snu. - Harry powiedział opierając swoje czoło
o czoło Louisa. Lou ziewnął nagle, bardzo zmęczony. Harry patrzył na
niego z podziwem i nie mógł się powstrzymać przed małymi całusami jakie
złożył na jego twarzy. Louis zacieśnił swój uścisk na szyi Harr’ego
uśmiechając się. - Zaniesiesz mnie? - zapytał, z już zamkniętymi oczami i
jeśli Harry nie był wystarczająco w nim zatracony, to teraz był
napewno. - Dla ciebie wszystko, Lou. - Harry odpowiedział i wyszeptał
ciche ‘wskakuj’. Louis wskoczył na niego i Harry zaniósł go do sypialni
jak koala.
Kiedy ponownie byli w siebie zaplątani, Harry nie mógl się powstrzymać i powiedział jeszcze raz - Kocham cię Lou.
Uśmiechnął się, kiedy Louis przysunął się bliżej i wyszeptał. - Też cię kocham.
To
była prawda, Louis kochał Harry’ego i Harry kochał Lou. I nagle, Louis
już nie chciał żyć chwilą. Nie, jeśli mógł planować przyszłość z Harrym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz