DOSTĘPNE RÓWNIEŻ NA >TUMBLR<

TŁUMACZENIE 'PEOPLE HELP THE PEOPLE' TUTAJ

TŁUMACZENIE 'TO BE(LIEVE) IN LOVE' TUTAJ

niedziela, 15 czerwca 2014

Midnight snack

Tytuł: Midnight Snack
Pairing: Larry
Oryginał: Cookies_dont_dance
Zgoda od autorki: Jest.
Opis: Louis jest głodny i chce, żeby Harry przygotował mu coś w środku nocy, a Harry po prostu chce się poprzytulać
Notka do tłumaczki: Krótki, ale może się spodoba :) Mam zamiar przetłumaczyć drugi, podobnej długości prawdopodobnie dodam jeszcze w tym tygodniu.

~*~
Każdej nocy, Louis i Harry idą spać razem, zawsze przytuleni do siebie, z ramionami Harry’ego owiniętymi wokół talii Louisa. Dzisiaj nie było inaczej, dopóki Louis nie zaczął śnić o pizzy i taco i lodach i czekoladzie i bekonie i żelkach fasolkach, nazywających się Mr Jelly, które zabrały go na przygodę w cukierkolndii gdzie wszystko jest jadalne i Louis jadł i jadł, aż pozostał tylko Mr Jelly i Lou zjadł również jego.

Kiedy Louis obudził się, musiał zamrugać kilka razy, by uświadomić sobie, że to był tylko sen i że nic nie zjadł. Potem usłyszał jak jego brzuch krzyczy “Daj mi coś do jedzenia!”. Louis nie wiedział co robić, nadal był uwięziony w ramionach Harry’ego, który cały czas spał. Szatyn zerknął na zegarek na stoliku nocnym, była dopiero 2.56 nad ranem. Louis nie chciał budzić chłopaka, ale był tak głodny, a sam nie umiał nic ugotować, więc potrzebował teraz Harry’ego.

Po 10 minutach czekania, aż jego brzuch przestanie burczeć, Louis zdecydował delikatnie obudzić Harry’ego, by ten mógł mu coś przygotować. Mogło się to wydawać trochę samolubne, ale takie są związki, że czasem trzeba być samolubnym, ale potem zawsze oddawać, w taki sposób albo inny. Więc Louis wyszeptał “Harry..” by obudzić śpiącego chłopaka, ale ten nie odpowiedział, więc szatyn powiedział troszkę głośniej “Harry”. Ale chłopak tylko wzmocnił swój uścisk, przysuwając Louisa bliżej i wymamrotał “Lou” przez sen. Louis podziwiał go i pozostał tak przez moment, chłonąc to, ponieważ nadal nie wierzył jakim jest szczęściarzem mając Harry’ego. Próbował powiedzieć chłopakowi jak się czuje, ale nie znał na to odpowiednich słów. Myślał nad nimi przez chwilę.

Został wyrwany ze swoich rozmyślań przez brzuch, który ponownie domagał się uwagi. Louis obrócił się w ramionch Harry’ego, by móc widzieć jego twarz, pełną spokoju i młodą, ale piękną jak zawsze. Louis i Harry nie umawiali się długo, ale wszyscy wokół nich byli pewni, że przetrwają, w sekrecie Harry też był tego pewny. Louis żył chwilą i jeśli przytafiłoby im się to stracić, nie przejąłby się tym, bo jest jak jest, prawda? Louis musnął powieki Harry’ego, potem jego nos i policzki, tylko lekkie muśnięcia jak skrzydła motyla i smakujące truskawką. Harry obudził się, ale udawał, że nadal śpi, ponieważ uwielbiał sposób w jaki usta Louisa dotykały jego skóry. Ale kiedy Lou musnął jego usta, Harry nie mógł nic zrobić jak na ślepo znaleźć jego szyję i położyć go a potem pocałować.

Zostali tak przez parę minut, z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami, tylko smakując siebie. Po minucie byli zdyszani i oderwali się od siebie, ale Louis jeszcze ostatni raz polizał wargi Harry’ego, wywołując u niego uśmiech, zanim otworzył oczy.
- Dlaczego mnie obudziłeś Lou? - Harry zapytał powoli, porannym głębokim głosem.
- Jestem tak bardzo głodny Harry, prosze zrób mi coś? - Louis błagał.
Harry westchnął. - Louis jest późno, idź spać. - głos Harry’ego nie był surowy, ale delikatny i słodki.
- Harry.. - Louis jęknął.
- Louis po prostu przytul się do mnie i zrobię ci coś rano. - Harry powiedział, zamykając oczy i przyciągając Louisa bliżej. Szatyn wydął wargi i skrzyżował ramiona jak sześcioletnie dziecko.

- Nie rób tak. - Harry wymamrotał.
Louis udał głupka. - Jak?
Harry westchnął. - Nie krzyżuj ramion i nie dąsaj się, bo to niesprawiedliwe i w tej chwili nic ci nie zrobię.
Louis był cicho i czuł się lekko zraniony przez chłód w jego słowach. Myślał, że chłopak nigdy nie powie czegoś przez co mógłby się tak poczuć, ale powiedział i boże, Louis był tak głupi myśląc, że Harry zrobi mu coś w środku nocy. Więc leżał, niezbyt mięknąc pod wpływem dotyku Harry’ego tak jak zawsze i próbował wrócić do snu. Po minucie jego brzuch znowu zaczął burczeć i Louis czekał żeby to się skończyło i stwierdził, że zje więcej na obiad.

Louis stawał się zły, nie na Harry’rgo ale na siebie za burczący brzuch o 3 nad ranem. Harry westchnął i pocałował go w skroń.
- Naprawdę jesteś tak głodny?
- Nie, zapomij o tym. - Louis powiedział uparcie.
- Dalej Lou, wiem że jesteś głodny.
- Nie, nie jestem. Odpuść Harry.
Louis próbował wyplątać się z uścisku Harry’ego, ale ten tylko przysunął go bliżej. - Zaraz wracam. - wyszeptał do jego ucha i wyszedł. Założył swoje dresy i opuścił pokój, wciąż pół śpiąc, ale znał drogę mimo iż wprowadził się miesiąc temu. Za tydzień minie im pół roku, jak będą razem i Harry nie może być szczęśliwszy. Louis jest idealny bądąc po prostu Louisem. Harry zaczął gotować jajka i bekon, ponieważ wiedział jak bardzo Louis je lubi i do tego oczywiście herbata z dwoma łyżeczkami cukru.

Po 5 minutach, Louis usiadł prosto i zabrał prześcieradło, na palcach wychodząc z pokoju prosto do salonu gdzie, jak zauważył, zostawił swój koc. Harry już narzekał na cały ten bałagan, który zrobił, ale Louis wiedział że Harry w tajemnicy był bardzo czuły, mogąc opiekować się chłopakiem i szczerze on też to uwielbiał. Idąc do kuchni, zobaczył Harry’ego stojącego przy kuchence, tyłem do niego.
- Harry, co ty robisz? - Louis zapytał ostrożnie, ponieważ jeśli ktoś jest śpiący i stoi przy kuchence o 3 nad ranem, powinieneś być ostrożny.
- Przyrządzam dla ciebie nocną przekąskę, kochanie. - Louis zawsze uwielbiał jak Harry nazywał go pieszczotliwie, bo sprawiało to, że czuł się wyjatkowy.
- Dlaczego? - Louis podszedł do Harry’ego i owinął wokół niego swoje ramiona. Uwielbia to, że Harry jest od niego wyższy, sprawiając że czuje się bezpieczny.
- Ponieważ jesteś głodny, a ja jestem najlepszym chłopakiem na świecie. - Harry odpowiedział, odwracając się w jego ramionach. Podniósł go i jednym zwinnym ruchem posadził na szafce. Louis był przyzwyczajony do podnoszenia i kochał każdy raz, kiedy Harry tak robił.
- Dlatego jesteś Panem Stylesem, właśnie dlatego. - Louis wyszeptał, zamykając przestrzeń pomiędzy nim i Harrym pocałunkiem, bez języka tylko usta. Louis uwielbiał kiedy całowali się w ten sposób. Harry w końcu odsunął się, by sprawdzić jedzenie. Lou tylko patrzył jak chłopak przygotowuje jego posiłek skoncentrowany. Louis kochał jego skoncentrowaną twarz z wysunietym językiem i szeroko otwartymi oczami i lekko zmarszczonym nosem. Kiedy jedzenie było gotowe, Harry podał je Louisowi oraz jego herbatę, jednoczesnie pijąc swoją.

Louis kochał to jak dobrze Harry go znał, wiedział by nie solić jejgo jajek, czy smażyć bekon zbyt mocno, bo Louis wolał gdy był chrupiący. Harry obserwował jak szatyn je, myśląc o przyszłości, mając nadzieję, że z chłopakiem siedzącym przed nim. Harry czuł się gotowy by powiedzieć Louisowi ‘kocham cię’ już gdy byli razem 3 miesiące. Uderzyło to w niego, kiedy tańczyli do ulubionej piosenki Harry’ego i Louis wyglądał tak pięknie. Oczywiście nie powiedział tego, bo kto mówi kocham cię po 3 miesiącach związku? Harry nie chciał przestraszyć Louisa, więc siedział teraz na stołku w kuchni o 3 nad ranem, patrząc jak miłość jego życia je. Ten moment wydawał się odpowiedni, więc Harry otworzył usta by to powiedzieć, ale Louis go wyprzedził - Boże, kocham cię Harry.
Dla Harry’ego Louis bardziej to wymamrotał niż powiedział.
Louis przerwał jedzenie i patrzył na Harry’ego zszokowany. Czekał aż chłopak coś powie, ale kiedy nic nie nadeszło, odezwał się. - To z-znaczy..uhh.. - przez sekundę Louis chciał to cofnąć i obrócić w żart, ale nagle nabył śmiałości i usiadł prosto. - Tak, kocham cię i wiem, że to może za wcześnie i nie musisz czuć tego samego, ale chcę żebyś wiedział, że jestem w tobie zakochany Harry Edwardzie Styles. - Louis skończył, Harry stał tam, niezdolny by się ruszyć z myślami szybko przebiegającymi jego głowę.

LOUISMNIEKOCHALOUISMNIEKOCHALOUISMNIEKOCHA było jedyną myślą krążącą w głowie Harry’ego. Otrząsnął się dopiero wtedy, gdy Louis wstał i ominął go, by włożyć naczynia do zlewu, ale zanim wyszedł Harry przycisnął go do szafki. Louis wydał z siebie zaskoczony dźwięk i Harry szybko przycisnął swoją klatkę piersiową do tej Louisa. Położył palec pod jego brodą i uniósł jego głowę tak, by na niego spojrzał. Harry pochylił się i Louis pomyślał, że ma zamiar go pocałować, ale Harry zatrzymał się tuż nad jego ustami. - Ja też cię kocham, Louisie Williamie Tomlinson. - powiedział, zanim pocałował go z pasją. Louis położył dłonie na szyi Harry’ego i przeniósł je wyżej do jego włosów, ciągnąc za nie delikatnie, podczas gdy Harry umieścił swoje dłonie na talii Louisa i polizał jego usta, a potem odsunął się, sprawiając, ze Louis podążył za jego wargami.

- Kochanie, jest prawie 4 nad ranem, potrzebujemy trochę snu. - Harry powiedział opierając swoje czoło o czoło Louisa. Lou ziewnął nagle, bardzo zmęczony. Harry patrzył na niego z podziwem i nie mógł się powstrzymać przed małymi całusami jakie złożył na jego twarzy. Louis zacieśnił swój uścisk na szyi Harr’ego uśmiechając się. - Zaniesiesz mnie? - zapytał, z już zamkniętymi oczami i jeśli Harry nie był wystarczająco w nim zatracony, to teraz był napewno. - Dla ciebie wszystko, Lou. - Harry odpowiedział i wyszeptał ciche ‘wskakuj’. Louis wskoczył na niego i Harry zaniósł go do sypialni jak koala.

Kiedy ponownie byli w siebie zaplątani, Harry nie mógl się powstrzymać i powiedział jeszcze raz - Kocham cię Lou.
Uśmiechnął się, kiedy Louis przysunął się bliżej i wyszeptał. - Też cię kocham.
To była prawda, Louis kochał Harry’ego i Harry kochał Lou. I nagle, Louis już nie chciał żyć chwilą. Nie, jeśli mógł planować przyszłość z Harrym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz